Zrównać Schulza i KOD z bohaterami Czerwca 56r., to wielka niegodziwość! KOD nie chce wolności, tylko poddaństwa!


Czym zasłużył się dla Polski, czy choćby propagowania jej historii, pan Martin Schulz, trudno zgadnąć, ale widać niektórzy wiedzą, skoro wspomniany otrzymał właśnie medal poznańskiego Czerwca 1956.



Nawet ostro skomentować trudno, bo to jedna z uczestniczek poznańskiego Czerwca’56, Aleksandra Banasiak, która była wtedy pielęgniarką, wręczyła Przewodniczącemu Parlamentu Europejskiego ów medal. Pani Banasiak odbierała w PE tą samą nagrodę, co pan Kijowski, czyli Europejską Nagrodę Obywatelską. Zbiegiem okoliczności pani Aleksandra jest sympatyczką PO i KOD-u.

Martina Schulza stosunek do Polski powszechnie jest znany. Wszak ostatnimi czasy niejednokrotnie grzmiał o zagrożonej demokracji a nawet „Demokracji a la Putin”. Ciekawe czy medal złagodzi jego obyczaje i zmusi do refleksji? Trudno raczej posądzać o to, tak zatwardziałego lewaka.

To co dzieje się w Polsce w kontekście działań Komitetu Obrony Demokracji oraz nieodpowiedzialnej opozycji w postaci PO i Nowoczesnej, przestało być śmieszne i przechodzi ludzkie pojęcie.

Jak można KOD zrównać z ofiarami i bohaterami Czerwca 1956 roku? Jak KOD może mieć czelność powołując się na walkę o wolność, planować marsz 11 listopada? Ci ludzie nie chcą wolnej Polski – wręcz przeciwnie, ci ludzie chcą niewoli w postaci poddaństwa wobec Zachodu i interesów korporacji.

Kiedy skończy się ten cyrk? Kiedy wreszcie nowy rząd będzie miał okazję do normalnej pracy? Ok – nie możemy chwalić wszystkiego i wskazujemy tu na decyzję ws. umowy CETA. Ale rząd PiS ma o wiele trudniejsze zadanie z powodu ciągłych manipulacji mediów, oraz osób, którym zależy na obaleniu władzy.




Wyobraźcie sobie, że PiS może normalnie rządzić z opozycją, która rozlicza merytorycznie działania władzy. Tylko w taki sposób można zmieniać Polskę, co wymaga wiele trudności, przejścia wielu problemów, a często i poświęcenia np. w postaci wyższych podatków, bowiem poprzednie ekipy zapuścił Polskę do reszty.

A my czym żyjemy? Alimenciarzem i jego działaniami. Obłęd!

fot: YouTube



1 komentarz:

  1. Obalamy Pisowską głupotę, o to co nam pisdzielce szykują, a to niby taki propolski rząd

    Przynajmniej 10 tys. osób ma pojawić się wczesnym sobotnim popołudniem pod siedzibą Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Manifestanci będą protestować przeciwko podpisaniu przez polski rząd CETA, umowy znoszącej bariery celne i administracyjne między Polską a Kanadą. Przeciwnicy przekonują, że po jej podpisaniu zaleje nas fatalnej jakości żywność, a byle pretekst będzie wykorzystywany przez wielkie korporacje do tego, by domagać się gigantycznych odszkodowań.

    Umowa jest uważana za groźniejszą niż owiana złą sławą TTIP (transatlantyckie porozumienie o wolnym handlu) negocjowane między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Właśnie dlatego prawie 10 tys. osób zadeklarowało chęć udziału w sobotniej manifestacji. Kolejne 30 tys. rozważa dołączenie do protestów.

    "CETA jest kluczowa dla wielkiego biznesu. Natomiast dla obywateli po obu stronach Atlantyku, którzy mówią NIE specjalnym przywilejom dla korporacji, kluczowe jest zablokowanie umowy" - piszą organizatorzy protestu (m. in. Akcja Demokracja czy rolnicze OPZZ). Do udziału zapraszają wszystkie organizacje pozarządowe oprócz ONR, Młodzieży Wszechpolskiej, Ruchu Narodowego, NOP i innych ugrupowań narodowych. Typowe pro polskie organizacje

    Maude Barlow, laureatka alternatywnego nobla i aktywistka w walce o sprawiedliwe traktaty handlowe, apeluje, by europejskie organizacje traktowały priorytetowo umowę CETA, która obecnie jest bardziej niebezpieczna niż TTIP.

    Największe kontrowersje umowa budzi wśród producentów żywności. - Obawiamy się o przyszłość, bo w porównaniu z Kanadą jesteśmy bardzo słabi. Tam się zupełnie inaczej produkuje. My mamy głównie rodzinne gospodarstwa, a tam przeważają wielkie zakłady produkcyjne - mówi money.pl Bronisław Baj, hodowca bydła rasy mięsnej i trzody chlewnej i podaje przykład świni, która na modyfikowanych genetycznie paszach kanadyjskich osiąga wagę 120 kg w trzy miesiące. Na naszej karmie trzeba na taki efekt czekać ponad pół roku. - Z tego z całą pewnością nie można uzyskać dobrej jakości mięsa - przekonuje hodowca

    Kolejny punkt CETA, który budzi obawy to osławiony mechanizm sądów arbitrażowych. Dzięki ISDS (investor-state dispute system) korporacje mogą wytaczać krajom procesy o odszkodowania za utracone zyski.

    OdpowiedzUsuń