Za państwowe najlepiej podróżować! Była szefowa UKE przejechała pół świata, tylko po co?


Okazuje się, że nie wszyscy z poprzedniej ekipy rządzącej lubili - jak premier Kopacz - podróże Pendolino. Taka na przykład pani prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej - Magdalena Gaj, preferowała samoloty. No, ale ona podróżowała dużo, dużo dalej niż nasza była premier.



Wyliczono właśnie, że zagraniczne delegacje pani prezes z dwóch lat, kosztowały podatników 604 tys. zł. Prezes ważnego urzędu państwowego nie może oszczędzać, zwłaszcza w podróży. Korzystała więc pani prezes z luksusowych hoteli i biletów klasy biznes, a że nie jeździła sama, wyszło, jak wyszło.

Przez wspomniane dwa lata (2013-2014) prezes Gaj lub podlegli jej urzędnicy z kierownictwa UKE, odwiedzili między innymi: Katar, Tajlandię, Koreę, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Meksyk, Chiny, Burkina Faso i wiele jeszcze innych krajów. Za bilety lotnicze zapłacono: 383 tys. 212 zł. Za noclegi: 152 tys. 379 zł.

Na pytanie, dlaczego pani prezes UKE korzysta z klasy biznes, rzecznik prasowy UEK Dawid Piekarz wyjaśnił precyzyjnie: - Podczas podróży służbowych za granicę prezes UKE korzysta z klasy biznes zgodnie z paragrafem 6 punktem 1 podpunktem zarządzenia nr 10 dyrektora generalnego Urzędu Komunikacji Elektronicznej.



W kwestii noclegów też się wyjaśniło. Oto tylko niektóre sieci, które wybrała sobie na noclegi w egzotycznych krajach pani prezes Gaj: Hilton i Sheraton, Novotel Bangkok Ploenchit Sukwumvit, Fairfax at Embassy Row w Waszyngtonie, Laico Ouaga 2000 w Burkina Faso… .

No cóż, kolejna aktywna konsumentka epoki „By żyło się lepiej…”

Za:AD / Se.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz