Dość niemieckiej dyktatury w Europie! Berlin nie może dłużej mówić wszystkim jak żyć i głosować!


Wygląda na to, że nie mamy w Europie demokracji. Nie mamy, bowiem są siły, które stale negują preferencje wyborców tego naszego pięknego, ogarniętego kryzysem kontynentu.



Sensacją zakończyła się wczorajsza I tura wyborów prezydenckich w Austrii. Wielką szansę na ten urząd ma polityk FPÖ (Wolnościowa Partia Austrii) Norbert Hofer, który wczoraj uzyskał 36,7% głosów.

Oczywiście komu nie podoba się taki wynik wyborów? Niemcom, a dokładniej niemieckiej prasie, która często sterowana jest przez rządu i służby.

"Die Welt", "Sueddeutsche Zeitung", "Handelsblatt", "Frankfurter Allgemeine Zeitung" – skomentowały wyniki pierwszej tury wyborów w Austrii.

"Die Welt" pisze o niewielkim poparciu dla polityki imigracyjnej kanclerz Angeli Merkel przez inne kraje UE. W podobnym tonie wypowiada się "Handelsblatt, który pisze o tym, że: „fala szoku wywołana trzęsieniem ziemi w Wiedniu dotarła do Berlina" i w związku z tym: " apeluje do strategów niemieckich partii CDU i SPD, by dokładnie przeanalizowali wynik wyborów w Austrii.

"Sueddeutsche Zeitung" jest zdecydowanie krytyczny wobec decyzji wyborczych Austriaków. Stefan Kornelius pisze o „mentalnym stanie wyjątkowym” i dodaje, że największe partie Austriackie zostały "zjedzone przez uproszczaczy i awanturników. Pozostały cztery tygodnie, by zdać sobie sprawę z konsekwencji".




Zamieszczony we "Frankfurter Allgemeine Zeitung" tekst dotyczący zwycięstwa Hofera, skomentował sam zainteresowany i wystosował apel do „zagranicznej” prasy, by: "nie dawała Austriakom rad, jak mają głosować". Wsparł go, jeszcze ostrzejszymi słowami, szef Austriackiej Partii Wolności, Heinz-Christian Strache: "Austriacy nie potrzebują rozkazów z Berlina" i dodał, że rząd Niemiec: "nie wyciągnął wniosków z historii".

I taka jest prawda! Nie może być tak, że niemieckie media i niemieccy politycy wtrącają się w sprawy innych krajów! I nie chodzi tylko o Austrię. Zauważcie co się dzieje w Polsce? Przecież mamy stale do czynienie z wtrącaniem się Niemców w nasze sprawy. Ktoś powie, że my też piszemy o ich problemach z imigrantami i krytykujemy działania Angeli Merkel. Owszem – my piszemy, informuje rzetelnie, a nie wtrącamy się w decyzje Niemców.


Podobny szał był kilka miesięcy temu, gdy we Francji mógł wygrać wybory samorządowe prawicowy Front Narodowy. Francuscy chadecy dogadali się z lewicą, a wspierała wszystko Angela Merkel. Byle tylko ktoś niewygodny dla Berlina i Brukseli nie wygrał wyborów.

Oto demokracja. Berlińska demokracja.



3 komentarze:

  1. Za czasów ZSRR były w jego granicach "Republiki". Ale i tak rządził Kreml, bo jedynym partiami były wtedy partie takie jak PZPR.
    Ile osób nadal nie widzi, że Unia Europejska, poza nazwą, nie różni się niczym od ZSRR?? Nie, nie łudźcie się, że PiS uratuje Polskę. Zapomnieliście już KTO WAS namawiał do głosowania za wstąpieniem Polski do UE??
    PO, PiS i cała reszta komunistów - dziwnym trafem wszystkie te partie, które ostatnimi czasy plują na siebie jadem, wtedy były jednogłośne.
    A kto mówił, że Polska nie powinna wstępować do tego Kołchozu??
    Wolał żebyśmy wstąpili do NAFTA - niby jakim cudem?
    Mówił, że chciałby być królem - nie dziwię Mu się, patrząc na polską scenę polityczną, mam chęć powtórzyć Rewolucję francuską i posłać tych wszystkich sprzedawczyków na szafot. Stałbym wtedy z moimi dziećmi w pierwszym rzędzie gapiów i uczył je, jak kończą zdrajcy.

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe czy teraz już Pis może :)

    OdpowiedzUsuń