Mamy problem z debatą. Kandydatki nie odpowiadały na pytania


Oglądaliśmy poniedziałkową debatę pomiędzy Beatą Szydło i premier Ewą Kopacz i dochodzimy do wniosku, że coś było nie tak...

Otóż już wcześniej wspominaliśmy, że niesprawiedliwym jest jedna – oddzielna debata między tymi paniami, bowiem to nie jest żadna druga tura wyborów, gdzie w grze pozostają tylko dwaj zawodnicy (jak w przypadku wyborów prezydenckich), tylko są to wybory parlamentarne, w których wszyscy powinni być traktowani równo. Dlatego właśnie TVP z powodu przepisów prawnych, przestało nazywać debatę – debatą, a mówiło się o rozmowie kandydatek.

Pomieszana logika, ale musimy z nią żyć. Dodatkowy problem polega na tym, że obie panie nie odpowiadały na pytania. Unikały odpowiedzi lub zmieniały temat. To błąd. Widać wyraźnie, że odpowiedzi były im wcześniej znane, co sprawia, że ich rozmowa była zwykłą fikcją.

Ewa Kopacz gdy unikała odpowiedzi na pytania atakowała PiS i Beatę Szydło. Wracała do dawnych lat i mówiła o Jarosławie Kaczyńskim. Beata Szydło natomiast mówiła o zgodnej Polsce i dobrej współpracy z prezydentem.

W tej debacie nie było wygranych, albo przegranych. To po prostu była rozmowa o wszystkim i o niczym w kontekście nadchodzących wyborów...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz