Ile czasu można sprowadzać Polaków z Donbasu? Schetyna: pracujemy nad tym


Jest 7 października 2015 r. Piękny dzień. Szef MSZ Grzegorz Schetyna udziela wywiadu dla porannego pasma TVP Info. Prowadząca zadaje pytania dotyczące kampanii wyborczej, przyszłej sejmowej współpracy (dzielenie skóry na niedźwiedziu), a Schetyna podgaduje sobie o Antonim Macierewiczu i przekonuje, że premierem i tak będzie Jarosław Kaczyński, a nie jak to PiS lansuje – Beata Szydło.




Schetyna wygląda na zmęczonego, więc tym ciężej przychodzi mu do głowy racjonalna odpowiedź na bardzo ważne pytanie, które zadaje Kamila Biedrzycka – Osica: co z Polakami z ogarniętego wojną Donbasu? Polakami czekającymi na pomoc i sprowadzenie do Polski?

Szef MSZ odpowiada, że jego resort, jak również cały rząd pracują nad tym! Tak, tak... Dodaje, że wspólnie z szefową MSW Teresą Piotrowską (zwaną przez wielu „psiapsiółką”) wypracowują dobre rozwiązanie...

Obalmy tę głupotę! Cały rząd obraduje przez kilka dobrych miesięcy jak sprowadzić naszych rodaków – Polaków, z ogarniętego wojną terenu? Czyli chcemy przyjmować obcych kulturowo uchodźców i wiemy jak to zrobić, a nie wiemy jak sprowadzić kilkaset osób z Ukrainy?

Przecież wystarczy drobne porozumienie dyplomatyczne z kijowskim rządem, który umożliwi swobodę w wysłaniu przez Polskę rządowego samolotu, na którego pokład może zostać zabranych 100 najbardziej potrzebujących rodzin (to na początek) i po sprawie. Nad czym więc ministrowie obradują przez kilka miesięcy?

Sprawa jest niezwykle prosta – nie ma gdzie tych ludzi przyjąć, osiedlić i nie ma dla nich pieniędzy. Dlatego rząd nic nie robi w tym kierunku. Pytanie, które w następstwie tej sytuacji się nasuwa brzmi: to gdzie do licha ciężkiego przyjmiecie 12 tys. imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz